Zenek Martyniuk schudł 13 kilogramów i sam podał, ile dziś waży. Król disco polo zapewnia, że nie korzystał z pomocy dietetyka ani z karnetu na siłownię. Zmiany zaczęły się w domu, od nawyków wprowadzonych razem z żoną Danutą. Efekt widać nawet po jego garderobie.
Fani lidera Akcentu od dłuższego czasu komentowali jego szczuplejszą sylwetkę pod zdjęciami z koncertów. Zauważyli to pierwsi. W rozmowie z “Super Expressem” wokalista sam rozwiał wątpliwości i sięgnął po konkretne liczby. Nie owijał w bawełnę.
“W tej chwili ważę w granicach 83 kg. Kiedyś ważyłem najwięcej 96 kg. Może tylko 13 kg więcej, ale byłem bardziej okrągły na twarzy”
– opowiedział piosenkarz.
Utrata wagi wymusiła zmiany w szafie, bo dotychczasowe ubrania przestały układać się tak jak wcześniej. Artysta przyznał, że kiedyś nosił trochę inne ciuchy. Garderoba poszła do wymiany.
Na siłownię muzyk nie chodzi i wcale tego nie ukrywa. Za trening robią mu występy, których latem ma nawet codziennie, a przez resztę roku po kilka w weekend. Sam liczy je na pięć albo sześć.
“Ja nic niezwykłego nie robię, oprócz tego, że koncertuję. Pięć, sześć koncertów co weekend, a w wakacje nawet codziennie. To też jest niezła siłownia”
– ujawnił w wywiadzie.
Do przemiany męża doszło w ślad za jej własną. Żona wokalisty zrzuciła ponad 20 kilogramów, odstawiła białe pieczywo oraz potrawy smażone w głębokim tłuszczu i od tamtej pory nie wróciła do dawnych nawyków. Tych samych zasad pilnuje dziś cały dom.
“Staramy się prowadzić zdrowy tryb życia”
– podkreślił Zenek.
Para nie korzysta przy tym z pomocy dietetyka ani z gotowych jadłospisów. Chodzi raczej o to, żeby patrzeć, co ląduje na talerzu. Bez liczenia kalorii.
Przypomnijmy, że w 2025 roku wokalista opowiadał o swoim menu zupełnie inaczej. W rozmowie z Plotkiem wyliczał wtedy, co podjada w trasie między jednym koncertem a drugim.
“Jem wszystko, co mi do ręki wpadnie, dużo też w nocy podróżuję. Jak jadę na koncert albo z niego wracam, to zjem czasem na trasie hot-doga. Ale lubię też jeść dużo zup”
– mówił wtedy artysta.
Już wówczas ograniczał pieczywo, choć nie odpuszczał go do końca. Do ulubionych zup zaliczał szczawiową i ogórkową, a do tego barszcze.
Ostatnie tygodnie zeszły mu zresztą na zupełnie innym froncie. W sierpniu 2026 roku wokalista zapowiedział pozew przeciwko Jackowi Kawalcowi, który od lat parodiuje na scenie hit Akcentu. Tamta sprawa wciąż wraca w rozmowach z dziennikarzami.
źródło zdjęć: Akpa