Podczas niedzielnego finału mistrzostw świata Hiszpania pokonała Argentynę 1:0, ale emocje nie opadły wraz z ostatnim gwizdkiem. Tuż po meczu na murawie MetLife Stadium wybuchła bójka, w której kluczową rolę odegrał Leandro Paredes. Argentyński pomocnik nie tylko kontynuował agresywną grę z boiska, lecz poszedł o krok za daleko w starciach z rywalem.
Leandro Paredes już w trakcie spotkania wyróżniał się ostrą, nieczystą grą. Po końcowym sygnale sędziego Slavko Vincicia całkowicie stracił kontrolę. Jego głównym celem stał się pomocnik Hiszpanii Gavi. 21-latek skończył starcie z potarganym oznacznikiem rezerwowego, a Paredes nie poprzestał na tym. Zaangażował się także w spięcia z Lisandro Martinezem i Ericiem Garcią.
Agresywne zachowanie nie uszło uwadze arbitra. Jak poinformował Fabrizio Romano, Leandro Paredes otrzymał czerwoną kartkę jeszcze na stadionie. Kara była bezpośrednią konsekwencją pomeczowej bijatyki i nie budzi wątpliwości co do jej zasadności. Sceny po finale pokazały najgorsze oblicze argentyńskiej reprezentacji. Zamiast godnego przyjęcia porażki, na boisku zapanował chaos i rękoczyny, które zakłóciły hiszpańską celebrację tytułu mistrza świata.
This angle of the Argentina-Spain fight after the game 😳 pic.twitter.com/EQZHSwwuMU
— BrickCenter (@BrickCenter_) July 20, 2026
Incydent z udziałem Paredesa to nie jedyny problem. Argentyńczycy w całym turnieju często przekraczali granice fair play, a finał stał się kulminacją tych zachowań. Czerwona kartka dla doświadczonego pomocnika Boca Juniors to jasny sygnał, że takie postawy będą karane nawet po zakończeniu meczu. Wydarzenia na MetLife Stadium pozostaną jednym z najgłośniejszych momentów turnieju. Zamiast czystej radości zwycięzców i sportowej postawy przegranych, kibice zobaczyli bijatykę, która przyćmiła sam finał.
Źródło: InteriaSport.pl / X