Olga Frycz o śmierci taty opowiedziała w wywiadzie wideo dla Jastrząb Post, opublikowanym 5 listopada 2026 roku. Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat. Aktorka przyznała, że mocno przeżyła jego odejście. Zdradziła też, co mówi o dziadku swoim dzieciom.
40-letnia aktorka nie udawała, że żałoba jest już za nią. W rozmowie z reporterką Jastrząb Post wyjaśniła jednak, że do życia podchodzi “bardzo zero-jedynkowo”. To pomogło jej pogodzić się ze stratą.
“Takie jest życie: raz są wzloty, a raz upadki; jedni się rodzą, drudzy umierają. Oczywiście bardzo przeżyłam śmierć taty.”
– przyznała.
Nie kryła też, że odejście ojca przyszło jej zdaniem za szybko. “Umarł zdecydowanie za wcześnie” – powiedziała. Najważniejsze było dla niej jedno zdanie. “Byliśmy do końca razem” – wyznała Olga Frycz.
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia 2026 roku w Warszawie. Informację o jego śmierci przekazał Teatr Narodowy, z którym aktor był związany przez lata. Odszedł w domu, w otoczeniu najbliższych. Pogrzeb odbył się 7 września na Powązkach Wojskowych.
W wywiadzie padło też pytanie o córki. Olga Frycz wychowuje je razem z małym Jasiem, który przyszedł na świat 6 lutego 2026 roku. To pierwsze wspólne dziecko aktorki i tancerza Alberta Kosińskiego.
Narodziny syna i śmierć ojca dzieliło zaledwie kilka miesięcy. Aktorka postanowiła połączyć oba wydarzenia w jednej opowieści dla dzieci.
“Tłumaczę moim dzieciom, że urodził się Jasiu, umarł dziadek, który jest gdzieś w Niebie, skąd na pewno nas obserwuje i jest dumny z tego, że mam wspaniałą rodzinę i cudowne dzieci”
– dodała.
Prywatność córek jest dla niej ważna. Dzień po pogrzebie Olga Frycz zaapelowała do mediów w sprawie wizerunku dziewczynek. Tym razem sama opowiedziała o rozmowach z nimi.
W tej samej rozmowie aktorka zdradziła, że myśli o ślubie z Kosińskim. Opowiedziała też, dlaczego nie świętuje urodzin.
Śmierć Jana Frycza zaskoczyła wielu kolegów z branży. Aktor do ostatnich tygodni pracował. Tydzień przed śmiercią rozpoczął próby do “Orestei” w Teatrze Narodowym.
Artur Barciś wspominał w Onet Rano, że o skali choroby nikt nie wiedział. “Chodził na chemię, a potem z tej chemii przychodził do teatru” – mówił. Podobnie zapamiętał go Andrzej Grabowski.
“Już od paru lat był ciężko chory, ale ile razy do niego dzwoniłem, on tym swoim tubalnym głosem sprawiał wrażenie absolutnie zdrowego człowieka.”
– relacjonował na antenie TVN24.
Jan Frycz miał sześcioro dzieci z dwóch pierwszych małżeństw. Aktorstwo wybrały Gabriela i Olga. Na pogrzebie nie zabrakło gwiazd i polityków, a wieniec od prezydenta stanął tuż obok urny.
źródło zdjęć: Akpa