Rodzina prosiła o spokój, a pogrzeb ojca Messiego i tak obiegły zdjęcia zrobione z ukrycia. Ceremonia pod Rosario miała być zamknięta dla mediów, a nad cmentarzem zakazano nawet lotów dronów. Piłkarz nie zamierza tego zostawić. Jego prawnicy szykują pozwy.
Jorge Messi zmarł w wieku 68 lat, po długiej chorobie. Legendarny piłkarz był wtedy na Florydzie. Zrezygnował z meczu i prywatnym odrzutowcem poleciał do rodzinnego Rosario, żeby pożegnać ojca i życiowego mentora. Towarzyszyli mu żona Antonela Roccuzzo oraz dzieci. Część polskich portali pisała o śmierci wieczorem, argentyńskie media wskazują na sobotni poranek.
Uroczystość odbyła się w niedzielę 9 sierpnia na cmentarzu El Prado w Pérez, około dwudziestu kilometrów od Rosario. Rodzina od początku prosiła o prywatność. Bram pilnowała ochrona, a teren zamknięto dla odwiedzających. Ceremonia skończyła się około wpół do pierwszej, a bliscy wyjechali bez słowa do dziennikarzy.
Argentyńskie media donosiły o dronach krążących nad okolicą. Zakaz ich używania w rejonie cmentarza podpisał oficer dowodzący zabezpieczeniem. Powód był prosty. Dzień wcześniej wypatrzono nad terenem sprzęt należący do prasy. Mimo to zdjęcia z ceremonii trafiły do sieci.
Jedno z nich, zrobione zza drzew, pokazuje Messiego z opuszczoną głową. Rozeszło się po serwisie X błyskawicznie. Komentarze były miażdżące. Internauci pisali, że człowiek żegnający ojca ma prawo do spokoju, a nie każdą chwilę trzeba fotografować.
Jak donoszą media, powołując się na argentyńskiego dziennikarza Frana Casaretto, gwiazdor jest wściekły i polecił już prawnikom przygotowanie pozwów. Mają objąć agencje fotograficzne oraz osoby, które weszły na teren prywatny i zakłóciły przebieg uroczystości. Osoby z otoczenia piłkarza mówią o walce do samego końca. Na drogę sądową mogą trafić kolejne wnioski.
Messi od lat pilnuje granicy między boiskiem a domem. Głośno bywa nawet wtedy, gdy wybiera się na koncert, o czym pisaliśmy przy okazji jego wypadu na Coldplay. Tym razem stawka jest zupełnie inna.
Przypomnijmy, że ojciec piłkarza przez lata prowadził jego sprawy poza boiskiem. Stał w cieniu. To on walczył o leczenie dla syna, gdy chłopak grał jeszcze w Newell’s, a potem spakował dobytek i ruszył z nim do Barcelony. Ta przeprowadzka odmieniła losy futbolu.
W trakcie choroby Jorge rodzina musiała odpierać plotki o jego stanie zdrowia. W oświadczeniu pisała wprost o bezdusznych hienach żerujących na cudzym nieszczęściu. Podkreślała, że prawdę zna tylko ona. Wtedy chodziło o pogłoski. Dziś o zdjęcia z cmentarza.
Pożegnanie zamknęło tydzień, w którym o rodzinie Messich mówił cały argentyński futbol. Federacja zarządziła minutę ciszy na wszystkich meczach w kraju. Kondolencje złożył prezydent Rosario Pablo Javkin. Pod murami cmentarza kibice zostawiali transparenty ze słowami wsparcia dla piłkarza.
źródło zdjęć: Akpa